W 2024 roku złoto przebiło 2700 dolarów za uncję. W 2025 roku sięgnęło 3100. W 2026 cena utrzymuje się blisko tych poziomów, a każdy miesiąc przynosi nowe nagłówki o "rekordach wszech czasów". Tymczasem fizyczne złoto w mennicach sprzedaje się w tempie, którego nie widziano od dekad.
Zanim kupisz, warto wiedzieć, co napędza ten ruch. Bo powody są ciekawsze niż "wszyscy kupują".
Banki centralne, które przestały ufać dolarowi
To największa zmiana ostatnich pięciu lat i większość komentatorów ją pomija.
Od 2022 roku banki centralne skupują złoto w rekordowym tempie. Narodowy Bank Polski kupił ponad 100 ton. Chiny regularnie zwiększają rezerwy. Turcja, Indie, Kazachstan, Polska - to nie jest przypadkowa lista. To kraje, które wyciągnęły wniosek z zamrożenia rosyjskich rezerw walutowych po inwazji na Ukrainę.
Rosja trzymała 300 miliardów dolarów rezerw w zachodnich aktywach. W ciągu kilku dni te pieniądze stały się bezużyteczne - zamrożone, niedostępne. Dla banków centralnych wielu krajów był to sygnał: rezerwy trzymane w dolarach mogą być bronią polityczną, a złota w skarbcu nikt nie może zamrozić.
To strukturalna zmiana popytu. Przez 50 lat po 1971 roku banki centralne były raczej sprzedającymi złoto. Od 2022 są kupującymi. I nie wygląda na to, żeby ten trend miał się odwrócić.

Co jeszcze pcha cenę w górę
Skup banków centralnych tłumaczy część wzrostu, ale cena złota rzadko rośnie z jednego powodu.
Stopy procentowe w Stanach zaczęły schodzić po 2023 roku. Złoto nie płaci dywidend ani odsetek, więc jego alternatywny koszt posiadania spada, gdy lokaty i obligacje dają mniej. Przy 5% na obligacjach skarbowych siedzenie w złocie kosztuje - rezygnujesz z bezpiecznego zysku. Przy 3% ta kalkulacja wygląda inaczej.
Dochodzi do tego słabszy dolar. Złoto jest wyceniane w USD, więc automatycznie drożeje w dolarach gdy dolar traci wobec innych walut. W 2025 i 2026 dolar tracił na wartości, częściowo przez politykę Fed, częściowo przez rosnące pytania o jego długoterminową rolę jako waluty rezerwowej.
Na to nakłada się nerwowość geopolityczna. Konflikty, tarcia handlowe, nieprzewidywalność polityki mocarstw. Złoto istniało przed każdym aktualnym rządem i przetrwało każdy poprzedni. W niestabilnym środowisku to coś, za co ludzie są skłonni płacić.
Czego złoto nie robi, mimo że wszyscy myślą, że robi
Złoto nie jest niezawodną ochroną przed inflacją. To mit, który warto rozbić.
W latach 70. owszem - złoto świetnie chroniło siłę nabywczą przy galopującej inflacji. Ale w latach 80. i przez większość 90. złoto realnie traciło na wartości, mimo że inflacja istniała. W 2011 roku złoto było przy 1900 dolarach za uncję. W 2015 roku było przy 1050. Przez cztery lata inwestor złota tracił realnie pieniądze, mimo że inflacja przez cały ten czas była dodatnia.
Złoto nie generuje nic. Akcja wypłaca dywidendę. Obligacja płaci kupon. Nieruchomość - czynsz. Złoto leży. Jego wartość wynika wyłącznie z tego, co ktoś jest w stanie za nie zapłacić. To spekulacja oparta na popycie, nie inwestycja w aktywo generujące przepływy pieniężne.
To nie znaczy, że jest złe. Znaczy, że trzeba wiedzieć, po co się je kupuje.

Kiedy złoto ma sens w polskim portfelu
Złoto dobrze sprawdza się jako dywersyfikacja bo często porusza się odwrotnie do akcji, szczególnie podczas kryzysów. W marcu 2020, gdy S&P 500 spadał o 35%, złoto prawie nie straciło wartości. 5-10% portfela w złocie nie podbije wyników w czasie hossy, ale może zamortyzować obsunięcie podczas krachu - i to jest jego rola.
Dla Polaka dochodzi jeszcze jeden argument, o którym rzadko się mówi. Złoto wyceniane w USD lub EUR automatycznie drożeje w złotych gdy PLN traci na wartości. W 2022 roku, gdy złoty mocno się osłabił, polscy inwestorzy z ekspozycją na złoto widzieli zyski w PLN nawet gdy cena w dolarach stała w miejscu. To naturalne zabezpieczenie walutowe bez trzymania gotówki w obcej walucie.
Natomiast złoto jako główna inwestycja nie ma sensu dla kogoś budującego kapitał długoterminowo. Historyczny realny zwrot ze złota to 1-2% rocznie. Globalnych akcji - 5-7%. Przez 30 lat ta różnica jest gigantyczna. Złoto chroni, ale nie buduje majątku.
Jak kupić złoto bez przepłacania
Fizyczne złoto ma piękną stronę emocjonalną - możesz dotknąć, schować, pokazać. Ma też poważne wady: spread przy zakupie 3-5%, koszty przechowywania, problem przy sprzedaży. Mennice i kantory zarabiają na różnicy między ceną kupna i sprzedaży, i nie jest to mała kwota.
ETF na złoto jest taniej i prościej. iShares Physical Gold (SGLN), WisdomTree Physical Gold (PHAU) - to fundusze, które fizycznie przechowują złoto w skarbcach i śledzą cenę uncji. Kupujesz przez zwykłe konto maklerskie, spready są minimalne, opłata roczna to 0,12-0,19%. Przy kwotach powyżej kilku tysięcy złotych to zdecydowanie lepsza opcja niż mennica.
Akcje spółek wydobywczych (Barrick, Newmont) to inna kategoria. Dają "lewar" na cenę złota - gdy złoto rośnie o 10%, akcje mogą rosnąć o 20-30%. Ale mogą też spaść przez problemy operacyjne, rosnące koszty wydobycia, lub złe zarządzanie. To nie jest substytut złota, to zakład na sektor wydobywczy.
Ile kupić? Standardowe 5-10% portfela to granica, przy której złoto faktycznie wpływa na dywersyfikację, ale nie dominuje wyników. Poniżej 5% to za mało żeby robić różnicę. Powyżej 15-20% zaczynasz rezygnować ze zbyt dużej części potencjalnych zysków z aktywów, które naprawdę pracują.
Złoto a podatki w Polsce - co warto wiedzieć
Fizyczne złoto trzymane powyżej 6 miesięcy jest zwolnione z podatku od zysku w Polsce - co jest jedną z niewielu prawdziwych zalet tej formy inwestycji. Jeśli kupisz monetę lub sztabkę i trzymasz dłużej niż pół roku, sprzedaż z zyskiem nie generuje podatku Belki.
ETF-y na złoto nie mają tego przywileju. Zysk ze sprzedaży ETF-a jest opodatkowany standardowo - 19% od zysku kapitałowego. Przy długoterminowym trzymaniu (5-10+ lat) różnica w opodatkowaniu może być znacząca.
To jeden z argumentów, dla których część inwestorów z małymi kwotami woli monetę złotą zamiast ETF-a. Nie dlatego, że jest tańsza w kupnie, bo nie jest - ale dlatego, że przy wieloletnim horyzoncie i późniejszej sprzedaży oszczędza 19% od zysku. Przy większych kwotach i dłuższym horyzoncie ETF i tak wychodzi lepiej, bo koszty przechowywania fizycznego złota jedzą tę oszczędność.
Monety o statusie prawnego środka płatniczego - jak Wiedeńscy Filharmonicy, Krugerrandy, Maple Leaf, Britannia - są zwolnione z VAT przy zakupie. Sztabki złota kupisz bez VAT tylko jeśli kupujesz od certyfikowanego dealera w ramach inwestycji. Sprawdź status VAT przed zakupem - różnica może wynosić kilkanaście procent ceny.
Podsumowując kwestię zakupu: dla kwot poniżej 5 000 zł jedna moneta bulionowa bez VAT i z ulgą podatkową po 6 miesiącach to często lepszy wybór niż ETF. Powyżej 10 000 zł ETF wychodzi taniej w długim terminie przez niskie koszty roczne i brak problemów z przechowywaniem. To nie jest prawo - to ogólna zasada, którą warto skalibrować do własnej sytuacji.




